Sprawdzam Fendera FXA2 Pro - niezły basshead

FENDER FXA2 PRO IEM to model słuchawek od renomowanego producenta gitar. Wybierając pierwsze słuchawki do recenzji, zastanawiałem się jak mogę konkurować z tym nowym typem słuchawek firmy FENDER, która nie ma dużego doświadczenia w produkcji słuchawek. I myślę, że tak było.

Pakowanie i akcesoria

FENDER FXA2 PRO dostarczany jest w średniej jakości plastikowym pudełku. Na górze jest szczelinowa, a tam widać słuchawki zamontowane na specjalnych podstawkach. Niekonwencjonalna prezentacja jest stylowym plusem wśród wielu beztwarzowych kartonowych pudełek. W zestawie znajduje się również dobry futerał, który bezpiecznie ochroni słuchawki podczas podróży, szczoteczka do czyszczenia poduszek usznych (pierwszy raz to widzę!), kilka par silikonowych poduszek usznych oraz standardowa dokumentacja techniczna.

Patrząc na całość pakietu byłem zadowolony.

Obudowa i kabel

Obudowa słuchawek wykonana jest z atrakcyjnego czarnego plastiku z brandingiem i oznaczeniami lewej i prawej słuchawki. Materiał wygląda i jest przyjemny w dotyku, nie budzi zastrzeżeń co do swojej trwałości i jest wyjątkowo przyjemny w dotyku po użyciu. Podczas rocznego użytkowania nie zauważono żadnych skrzypień ani luzów.

Kabel jest podatny na uszkodzenia. Na mój gust mógłby być dłuższy. Trzeba też zaznaczyć, że jest on dość cienki, szczególnie w części, w której kabel jest rozprowadzany do każdego ucha. Nie jest to najbardziej poręczny kabel, jaki kiedykolwiek widziałem, ale nie jest też zły. Na tle słuchawek kabel nie wygląda zbyt jasno, ale generalnie nie ma żadnych większych wad czy niedociągnięć.

Fit

Producent szczególnie zapowiada, że obudowa wykonana jest metodą 3D interlocking, co pozwala na komfortowe dopasowanie. I to prawda: słuchawki wygodnie leżą w uszach, nie wypadają i nie ocierają się o czas. Można to określić jako "załóż i zapomnij". Dlatego ich dopasowanie zasługuje na pochwałę.

Jedyny problem jest związany z kablem - za każdym razem trzeba go poprawiać przy wkładaniu urządzenia do ucha. Ale szybko można się do tego przyzwyczaić i wszystko staje się normalne.

Dźwięki .

I najciekawsze - jak one brzmią?

Chciałbym nadmienić, że słuchawki te mają charakterystyczne "ciemne" brzmienie i dużo basu.

W tym samym czasie:

Niskie częstotliwości są dominujące w wielu utworach.

Słuchawki mają fajny szum i wytłumienie (szczególnie gitary i akordeony), szybki, czysty i zwarty bas. Kontrabas brzmi pięknie.

Bardzo dobrze brzmiące niskie wokale, zarówno męskie jak i żeńskie.

Bas jest obszerny, cielisty i dobrze słyszalny.

Można powiedzieć, że bas jest główną atrakcją.

Średnie częstotliwości są przeważnie wyraziste, nieprzejrzyste i brzmią przyjemnie.

W utworach instrumentalnych i "klasycznej" muzyce rockowej (heavy metal, hard rock, stoner), gdzie nie mamy basu w jego masowym znaczeniu ("tuz tuz tuz tuz"), ale raczej niskie częstotliwości (gitary basowe, kontrabasy, akordeony) - średnica brzmi czysto, cieleśnie i dyskretnie, przyjemnie się jej słucha.

Dźwięk zależy jednak od rodzaju słuchanej muzyki. W utworach, które zostały nagrane z dużą ilością basu, słuchawki dodają więcej basu, a średnica zaczyna schodzić na dalszy plan. Ten sposób dostarczania nie jest całkiem wygodny dla niektórych stylów muzycznych (np. reverse metal), ponieważ zniekształca sposób, w jaki utwór ma brzmieć. Wokale w części MF mogą być wyciszane w zależności od utworu (np. utwory Nightwish).

Wysokie częstotliwości - w przeważającej części brzmią ładnie i dysonansowo. Jednak co jakiś czas może wkradać się lekki "brum". Nie jest to krytyczne, po prostu warto o tym pamiętać.

Widoczna scena jest średniej szerokości, bez pretensji do głębi. Jego wielkość jest w pełni komfortowa, instrumenty można bez problemu umieścić w przestronności.

Nie ma tu efektu "gitarzysty grającego na głowie perkusisty" :)

Szczegółowość jest wysoka w utworach instrumentalnych. Instrumenty są wyraźnie zróżnicowane, co daje bardzo przyjemny efekt. Jeśli scharakteryzować je przez zastosowanie, to w każdym teście słuchawek słucham ścieżki dźwiękowej do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Wydawało mi się, że nie znajdę tu nic nowego. Ale nie, FENDER zachwycił mnie nowymi szczegółami, za co jestem wdzięczny.

W pozostałych utworach szczegółowość jest ponadprzeciętna, ale czasami spychana na dalszy plan przez przesterowany bas.

Ogólnie rzecz biorąc, trudno nazwać słuchawki idealnie zbalansowanymi.

Ale pamiętajmy, że oprócz suchego brzmienia, FENDER oferuje również synergię brzmienia, która jest tu genialnie odwzorowana. Wszystkie częstotliwości są tak doskonale połączone w ogólnym brzmieniu, że trudno oczekiwać, aby głośnik brzmiał w jakikolwiek sposób przeciętnie. FENDER FXA2 PRO IEM brzmi soczyście, dynamicznie, dynamicznie, z naciskiem na muzykalność i miejscami naprawdę zachwyca detalicznością.